PROROCY
Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie, a co szlachetne zachowujcie [I list św. Pawła do Tes 5,19-21]
"PAN BÓG NIE UCZYNI NICZEGO, JEŚLI WPIERW NIE OBJAWI SWEGO ZAMIARU SŁUGOM SWOIM, PROROKOM"[ księga. Amosa 3,7]
         PILNE !

 
Intronizacja

TŁUMACZENIE STRONY


 
 
Hosting


 
      WIKTORIA WIEDEŃSKA 
 
  
   Herb królewski króla Jana III Sobieskiego
 
  Cud zwycięstwa króla
  Jana III Sobieskiego pod Wiedniem
                                                                                
 „Przybyłem, zobaczyłem, a Bóg zwyciężył”.
     „W roku 1683 nawała turecka znowu zagroziła całej Europie. Wojska mahometańskie posunęły się aż pod Wiedeń. Wydawało się, że nie ma już ratunku dla oblężonego miasta ani dla całego chrześcijaństwa. W tym ciężkim położeniu papież Innocenty XI wyprawił posła do Jana III Sobieskiego, aby król pośpieszył na odsiecz. Także od cesarza austriackiego przybył poseł, aby błagać o pomoc. Jednak Sejm Polski mając na uwadze pusty skarb i wyczerpany wojnami kraj, wahał się” … Dopiero objawienie maryjne, jakie miał spowiednik króla, ojciec Stanisław Papczyński, spowodowało zmianę decyzji posłów.
 
   „Zapewniam cię, królu, Imieniem Dziewicy Maryi, że zwyciężysz i okryjesz siebie, rycerstwo polskie i ojczyznę nieśmiertelną chwałą” – przekonywał świętobliwy sługa Boży. „Także sama królowa wyraziła swoją wolę, by wyruszył na odsiecz Wiednia zabierając ze sobą około dwudziestu siedmiu tysięcy wojska.”
Zmierzając pod Wiedeń, Sobieski zatrzymał się na Jasnej Górze, gdzie przez cały dzień gorąco modlił się i służył do Mszy świętej. Wstępował też po drodze do innych sanktuariów maryjnych, aby błagać Najświętszą Pannę o pomoc. W Krakowie król odbył pielgrzymkę do siedmiu kościołów i 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Panny Maryi, opuścił miasto, aby dołączyć do wojska, które wyszło wcześniej pod dowództwem hetmanów Sieniawskiego i Jabłonowskiego. Królowa Marysieńka odprowadziła męża do Będzina, a potem powróciła do królewskiego grodu… gdzie mieszkańcy miasta trwali na nieustannej modlitwie, towarzysząc w ten sposób wojsku. Nawet w nocy dzwony budziły ich, aby według zaleceń biskupa uklękli i odśpiewali pieśni Ojcze nasz i Święty Boże.
   Budującym dla wszystkich przykładem była sama królowa Marysieńka.  Każdego ranka udawała się ona do innego sanktuarium krakowskiego na specjalne nabożeństwo. O północy zaś, wraz z całym dworem udawała się do kaplicy kazimierzowskiego pałacu w Łobzowie, aby błagać o zwycięstwo. Dziesiątego września (właśnie w czasie nocnej modlitwy), dotarł do królowej kurier z wiadomością, że wojska polskie przekroczyły granicę austriacką.
Nowina ta lotem błyskawicy obiegła Kraków. Opuszczano domy, pogaszono ognie, wypełniły się kościoły.  
Ludność poszcząc o chlebie i wodzie modliła się przez cały dzień.
W tym czasie Sobieski stanął na szczycie kalemberskiej góry, naprzeciw Wiednia. Na widok najeźdźców otaczających pierścieniem mury miasta w liczbie ponad stu tysięcy zbrojnych, znużeni i wygłodniali polscy rycerze aż zadrżeli. [Czymże bowiem była wobec wrogich sił, niespełna trzydziestotysięczna armia Sobieskiego, nawet po wzmocnieniu jej 50 tysiącami żołnierzy, jakich zdołano zwerbować z terenów Austrii i Niemiec. Jednak całością armii dowodził właśnie on. I wtedy], wprawnym okiem dostrzegł błędne rozporządzenia wodza nieprzyjaciół, co uznał za pierwszy znak pomocy Bożej…
    Nazajutrz, 12 września, król uczestniczył w trzech Mszach świętych.
 
Przystąpił do Komunii świętej i leżąc krzyżem, wraz z całym wojskiem ufnie polecał się Matce Najświętszej.
Chcąc, aby wszystko działo się pod Jej znakiem, dał rycerstwu hasło: „W Imię Panny Maryi – Panie Boże dopomóż !”. O godzinie drugiej ruszono do ataku, śpiewając Bogurodzicę. Sobieski stał na wzgórzu, błogosławił walczących drzewem Krzyża świętego i relikwiami świętych, a w rozstrzygającym momencie sam dowodził husarią…
 
 
    Kiedy nasi rycerze walczyli pod Wiedniem, w Krakowie wyruszył z katedry na Wawelu w kierunku kościoła Mariackiego, procesjonalny pochód „wojska duchowego”. Ze śpiewem różańca niesiono Najświętszy Sakrament i cudowny obraz Matki Bożej Różańcowej Zwycięskiej z kościoła ojców dominikanów (ten sam, z którym odbyła się procesja w czasie zwycięskiej wojny pod Chocimiem). Po drodze, przy ustawionych specjalnie ołtarzach wygłaszano kazania. Nieprzeliczone rzesze ludzi brały udział w tej uroczystości.
Za Najświętszym Sakramentem szła królowa w czarnej pokutnej sukni, a za nią dwór składający się z przeszło tysiąca osób. Następnie około sześciuset zakonników niosło relikwie różnych świętych, a pięćdziesięciu patrycjuszów z płonącymi świecami otaczało obraz Matki Bożej.
Tego dnia wszyscy mieszkańcy Krakowa zmobilizowali się do gorącej modlitwy różańcowej. Ustał handel, nie myślano o pracy zarobkowej ani nawet o przygotowaniu posiłków. Ważne było tylko jedno: wymodlić zwycięstwo…

I co się stało ? Rozsypała się w proch potęga muzułmańska.
Tego dnia zginęło dwadzieścia pięć tysięcy Turków, a Polaków tylko jeden tysiąc.
Nasz pokorny władca nie przypisał tego zwycięstwa sobie, lecz Bogu i Jego Matce, wypowiadając pamiętne słowa:
„Przybyłem, zobaczyłem, a Bóg zwyciężył”.

Wysłał też list do papieża z prośbą, aby ustanowił dzień 12 września świętem Imienia Maryi. Miał to być znak wdzięczności i świadectwo dla wszystkich pokoleń, że mocą tego Imienia osiągnięto tak wielkie zwycięstwo. To święto do dzisiejszego dnia obchodzone jest w całym Kościele”.

Ewa Hanter „Zwycięstwa różańcowe” Wydawnictwo Sióstr Loretanek
Warszawa 1995 r.
 
 
             ***

Uwagi maluczkich:

    Przykład króla Jana III Sobieskiego który zawierzył się Panu Jezusowi i Najświętszej Maryi Pannie wskazuje nam co mamy czynić aby uratować siebie , Kościół, Ojczyznę Polskę przed duchowym rozpadem. Należy tu przypomnieć dlaczego król Jan III Sobieski otrzymał od Boga taką moc , dlatego że wskazywał przez swoje uniżenie przed Bogiem na Króla królów Jezusa Chrystusa - Który zwyciężał w nim i przez niego, dużo wiernych się za niego i jego wojsko modliło, pokutowało i pościło, lecz najważniejsze że uczestniczył i pobożnie wysłuchiwał  Mszy Świętej Trydenckiej (w tamtych czasach była główną i jedyną Mszą Świętą) i przyjął Boga Żywego Jezusa Chrystusa w Komunii Świętej godnie na dwóch kolanach w świątyni lub w namiocie (dlatego się odprawiało w tamtych czasach w pomieszczeniu zamkniętym Mszę Świętą żeby uchronić drobne cząsteczki Ciała Pana Jezusa przed wiatrem który mógłby je rozproszyć w powietrzu co by doprowadziło do profanacji Ciała Pańskiego i tym samym zabrakło by błogosławieństwa Bożego).        

   Powróćmy do tych sprawdzonych dających świetne zwycięstwa sposobów czci Pana Boga i uporządkujmy Mszę Świętą tak aby żadna cząstka Ciała Pańskiego nie była sprofanowana ( Msza Święta musi być odprawiana przede wszystkim w Świątyni. Może też być odprawiana w kaplicy, i tylko w pomieszczeniu zamkniętym, Komunia Święta musi być podawana z pateną, na klęcząco tzn. muszą być balaski w kościołach żeby każdy mógł uklęknąć na dwa kolana). Tylko Msza Trydencka takie warunki spełnia i spełniała dzięki temu wiele zwycięstw naszemu państwu wyjednała.

To wszystko spowoduje że Pan Bóg się nad nami zlituje i nasz kraj uratuje i Swoje Błogosławieństwo nam daruje.

     Święta Wiara Katolicka która jest broniona przez kapłanów i wiernych daje wzrost Chrześcijaństwa i Narodów i przyczynia się do budowy Królestwa Bożego na ziemi i do wiecznego zbawienia które jest celem do którego powinien podążać człowiek.
     A to wszystko przez Najświętszą Maryję Pannę która prowadzi do Pana Boga we wszystkich
epokach dziejów. Jednoczmy się pod Jej płaszczem. Rozważajmy pobożnie Mszę Świętą która jest najpotężniejszą Ofiarą naszego Boga i Pana Jezusa Chrystusa. Odmawiajmy Różaniec. To jest jedyna droga do zwycięstwa. Nie ma innej.  
 
 
 
 
 
 
                                                                                                                                   więcej: o Mszy Świętej 
 
                                                                                                                                         o Różańcu Świętym